Jak powszechnie wiadomo, studenci są jedną z najbogatszych
części społeczeństwa. Już od pierwszego roku wiedzą co to kawior i szampan.
Prawdziwy student jeździ tylko Bentleyem, a na ręku ma co najmniej pięć
Roleksów.
Powyższy krótki opis oczywiście to licentia poetica, wymysł.
Żałujemy jednak, że nasz były rektor żyje w świecie ułudy, a jego ostatnim
życzeniem było znaczne (3 lub nawet 4-krotne) podwyższenie opłat za powtarzanie
przedmiotów. Nie musimy chyba podkreślać, że podwyższenie opłat za
cokolwiek powinno wynikać z podwyższenia
się jakości świadczonych usług lub zwiększenia kosztów prowadzenia danej
działalności. Mimo szczerych chęci nie zauważyłem pierwszego wymienionego zjawiska.
Politechnika Warszawska nadal jest tym samym skansenem, w skład którego wchodzą
stare budynki i stary sprzęt laboratoryjny. Przez wrodzoną kulturę nie mogę
wypowiedzieć się negatywnie o kadrze nauczającej, więc określę ją jako konserwatywną
w swoich poglądach. Skoro nie podwyższyła się jakość prowadzonych zajęć, to
może zwiększyły się koszty prowadzenia zajęć? Niestety nic nie wiadomo mi na
temat nagłych podwyżek płac nauczycieli akademickich czy kosztów utrzymania
budynków Politechniki Warszawskiej. Gdybym nie wierzył w czystość intencji
naszej Alma Mater, pomyślałbym, że ktoś chce nas wydymać bez mydła, serio.
Średniej klasy student oczami rektora.
Warto sprawdzić, ile uczelnia zarobi za każdą godzinę
powtarzanych zajęć. W każdej sali zapewne będzie siedzieć co najmniej 30 osób,
z których każda będzie płacić 30 zł za godzinę zajęć. Każdy student każdej
Politechniki po wykonaniu prostego równania dojdzie do wniosku, że za każdą
godzinę uczelnia zainkasuje 900 zł. Zaufany nauczyciel akademicki powiedział
nam, że za godzinę zajęć otrzymuje 30 zł. 870 zł na czysto za godzinę zajęć to
stawka sporo wyższa niż za nocleg w Sheratonie. Mam nadzieję, że oprócz wody,
prądu i ogrzewania do budynków doprowadzi jeszcze Burbona w nieograniczonej
ilości. Wtedy zgodzę się na taką opłatę. Jeśli nie Burbona, to może chociaż
działający, nielimitowany Internet? Niestety nie możemy na to liczyć. Złapanie
zasięgu WiFi w większości gmachów jest trudnościowo porównywalne ze złapaniem
muchy w pałeczki do sushi. Gdy to uczynisz, będziesz w stanie zrobić wszystko.Wszystko poza wejściem za pomocą tego Internetu na Gmaila.
Kiedyś złapię WiFi!
Ciekawe jest też to, że uczelnia chce nas zmusić do płacenia
za wykłady. Za godzinę wykładu mamy płacić całkiem dużo, jednak można byłoby to
przełknąć, gdyby nie jeden fakt. WYKŁAD Z NATURY JEST NIEOBOWIĄZKOWY. Czemu
więc mam za ten wykład płacić? Czy tylko ja widzę tu zero logiki?
Z ciekawości warto też zainteresować się stawkami, które za
godzinę zajęć będą płacić osoby bez praw studenta. Nowy cennik nic nie mówi o
płaceniu za godzinę wykładu, zaś za godzinę ćwiczeń ustala stawkę 20 zł, o 10
zł niższą niż w przypadku studenta dziennego. Myślałem, że osoby zdobywające
wyższe wykształcenie piętnowano w czasach PRLu. Jak widać, niektórzy nadal żyją
przed rokiem 1989, gdzieś w okolicach lat 1967-1984.
Płacenie za nieobowiązkowe zajęcia jest jak picie z pustej butelki. Tyle samo sensu.
Reasumując, podwyżka cen zatwierdzona przez rektora można
określić pewnym cytatem z klasyka, a mianowicie „TO JEST, KURWA, SKANDAL”. Nic
nie usprawiedliwia podwyżki (zwłaszcza tak wysokiej). Rektor wprowadzając taką
podwyżkę nich pamięta o studentach takiego wydziału jak MEiL, wśród których
ogromny odsetek jest zmuszony powtarzać po kilka przedmiotów. Cena za nie wyniesie łącznie kilka tysięcy
złotych. Sądzę, że dzięki temu wiele osób zrezygnuje ze studiów na Politechnice
Warszawskiej, a nawet jeśli tego nie zrobią, stracą do swojej uczelni marne
resztki szacunku, które jeszcze do niej mają.
http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2012/05/iiLLU.gif
OdpowiedzUsuń