wtorek, 5 czerwca 2012

Politechnika - ekskluzywny klub najbogatszych


Jak powszechnie wiadomo, studenci są jedną z najbogatszych części społeczeństwa. Już od pierwszego roku wiedzą co to kawior i szampan. Prawdziwy student jeździ tylko Bentleyem, a na ręku ma co najmniej pięć Roleksów.  

Powyższy krótki opis oczywiście to licentia poetica, wymysł. Żałujemy jednak, że nasz były rektor żyje w świecie ułudy, a jego ostatnim życzeniem było znaczne (3 lub nawet 4-krotne) podwyższenie opłat za powtarzanie przedmiotów. Nie musimy chyba podkreślać, że podwyższenie opłat za cokolwiek  powinno wynikać z podwyższenia się jakości świadczonych usług lub zwiększenia kosztów prowadzenia danej działalności. Mimo szczerych chęci nie zauważyłem pierwszego wymienionego zjawiska. Politechnika Warszawska nadal jest tym samym skansenem, w skład którego wchodzą stare budynki i stary sprzęt laboratoryjny. Przez wrodzoną kulturę nie mogę wypowiedzieć się negatywnie o kadrze nauczającej, więc określę ją jako konserwatywną w swoich poglądach. Skoro nie podwyższyła się jakość prowadzonych zajęć, to może zwiększyły się koszty prowadzenia zajęć? Niestety nic nie wiadomo mi na temat nagłych podwyżek płac nauczycieli akademickich czy kosztów utrzymania budynków Politechniki Warszawskiej. Gdybym nie wierzył w czystość intencji naszej Alma Mater, pomyślałbym, że ktoś chce nas wydymać bez mydła, serio.

 Średniej klasy student oczami rektora.

Warto sprawdzić, ile uczelnia zarobi za każdą godzinę powtarzanych zajęć. W każdej sali zapewne będzie siedzieć co najmniej 30 osób, z których każda będzie płacić 30 zł za godzinę zajęć. Każdy student każdej Politechniki po wykonaniu prostego równania dojdzie do wniosku, że za każdą godzinę uczelnia zainkasuje 900 zł. Zaufany nauczyciel akademicki powiedział nam, że za godzinę zajęć otrzymuje 30 zł. 870 zł na czysto za godzinę zajęć to stawka sporo wyższa niż za nocleg w Sheratonie. Mam nadzieję, że oprócz wody, prądu i ogrzewania do budynków doprowadzi jeszcze Burbona w nieograniczonej ilości. Wtedy zgodzę się na taką opłatę. Jeśli nie Burbona, to może chociaż działający, nielimitowany Internet? Niestety nie możemy na to liczyć. Złapanie zasięgu WiFi w większości gmachów jest trudnościowo porównywalne ze złapaniem muchy w pałeczki do sushi. Gdy to uczynisz, będziesz w stanie zrobić wszystko.Wszystko poza wejściem za pomocą tego Internetu na Gmaila.

Kiedyś złapię WiFi!

Ciekawe jest też to, że uczelnia chce nas zmusić do płacenia za wykłady. Za godzinę wykładu mamy płacić całkiem dużo, jednak można byłoby to przełknąć, gdyby nie jeden fakt. WYKŁAD Z NATURY JEST NIEOBOWIĄZKOWY. Czemu więc mam za ten wykład płacić? Czy tylko ja widzę tu zero logiki?
Z ciekawości warto też zainteresować się stawkami, które za godzinę zajęć będą płacić osoby bez praw studenta. Nowy cennik nic nie mówi o płaceniu za godzinę wykładu, zaś za godzinę ćwiczeń ustala stawkę 20 zł, o 10 zł niższą niż w przypadku studenta dziennego. Myślałem, że osoby zdobywające wyższe wykształcenie piętnowano w czasach PRLu. Jak widać, niektórzy nadal żyją przed rokiem 1989, gdzieś w okolicach lat 1967-1984.

 Płacenie za nieobowiązkowe zajęcia jest jak picie z pustej butelki. Tyle samo sensu.

Reasumując, podwyżka cen zatwierdzona przez rektora można określić pewnym cytatem z klasyka, a mianowicie „TO JEST, KURWA, SKANDAL”. Nic nie usprawiedliwia podwyżki (zwłaszcza tak wysokiej). Rektor wprowadzając taką podwyżkę nich pamięta o studentach takiego wydziału jak MEiL, wśród których ogromny odsetek jest zmuszony powtarzać po kilka przedmiotów.  Cena za nie wyniesie łącznie kilka tysięcy złotych. Sądzę, że dzięki temu wiele osób zrezygnuje ze studiów na Politechnice Warszawskiej, a nawet jeśli tego nie zrobią, stracą do swojej uczelni marne resztki szacunku, które jeszcze do niej mają.

1 komentarz:

  1. http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2012/05/iiLLU.gif

    OdpowiedzUsuń